niedziela, 17 czerwca 2018

Wschód słońca

Witam was cieplutko, moje Pszczółki!☺
Cóż... w życiu bywa różnie, o czym na pewno doskonale wiecie. Raz lepiej, a raz gorzej, lecz ważne jest to, kochani, aby w ogóle jakkolwiek to było. Czasem bywa tak, że doświadczamy cudownego czasu w życiu, kiedy to wszystko nam się perfekcyjnie układa i idzie po naszej myśli. Jednakże nie oszukujmy się, przeważnie są to krótkie, ale jednocześnie bardzo intensywne chwile, za którymi ogromnie tęsknimy, gdy nad nami tylko zawiśnie chociażby jedna czarna chmurka, która za żadne skarby nie będzie chciała nas opuścić przez długi, dłuuugi czas.

sobota, 9 czerwca 2018

Makijaż, a kompleksy

Cześć Wam kochani!♥
Jeszcze jakiś rok temu nie odważyłabym się, aby napisać post o takiej tematyce. Uznałam, że muszę podjąć się tego wyzwania, zważywszy na to, że jest to obecnie problem statystycznie, co drugiej osoby w wieku nastoletnim i nie tylko, toteż może okazać się on chociażby w minimalnym stopniu pomocny i budujący. Od razu jedynie napomknę, że mam zamiar rozpocząć właśnie taką nieregularną szeroko pojętą serię odnośnie kompleksów, ale to stopniowo, ponieważ sama muszę nabrać odpowiedniej i wystarczającej odwagi, lecz spokojnie, wszystko małymi kroczkami, bo przecież, kochani, nigdzie nam się nie śpieszy!☺
Cóż, może zacznijmy od początku! Dziewczyny, wy na pewno zrozumiecie, jakie to jest koszmarne uczucie pokazywać się bez makijażu! A może inaczej, dziewczyny, wy na pewno zrozumiecie, jak bardzo makijaż dodaje nam pewności siebie. O, tak lepiej! Ale wracając... Naprawdę mało kto widział mnie bez makijażu, bo praktycznie nigdy nie opuszczałam domowego gniazdka bez chociażby nałożonego korektora, podkładu, pudru, wytuszowanych rzęs oraz podkreślonych brwi. Serio, nie było nawet mowy o wyjściu do osiedlowego sklepu po drobnostkę, a gdy musiałam w trybie natychmiastowym wyprowadzić psa lub wyrzucić śmierci bez upiększania się kosmetykami, była to dla mnie czysta katorga, która czasem nawet kończyła się kłótnią w domu, gdy mama o coś mnie prosiła, ponieważ wydawało mi się, jakby każdy przechodzień kpiąco patrzył się na mnie w takich momentach. A teraz proszę, tutaj na blogu, publicznie, pokazuję wam moją odsłonę dosłownie bez niczego.
Jak udało mi się to osiągnąć? Jakie kroki doprowadziły mnie do tego? Zapraszam.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Ulubieńcy 2

Hejka kochani!♥
U mnie w ostatnim czasie tyle się dzieję, że ledwo się już w tym wszystkim odnajduję, ale temu poświęcę osobny post na pewno i to już niebawem, bo muszę to wszystko ogarnąć i poskładać w jedną, spójną całość.
Dzisiaj zatem przychodzę do was z czymś innym, a mianowicie z ulubieńcami. Nie jest to jakaś stała seria na moim blogu, a posty powstające w związku z tym, że udało mi się odnaleźć naprawdę fajniutkie rzeczy, które rzeczywiście notorycznie stosuję lub śledzę i chciałabym je wam polecić.

wtorek, 29 maja 2018

Ścięłam włosy!+niespodzianka

Hejka moje Słoneczka!☼
Emocje już nieco opadły i w związku z tym faktem lekko ochłonęłam po wszystkim. Może niecałkowicie, ale jest już o niebo lepiej, zdecydowanie stabilniej, więc tak jak wam już wcześniej obiecałam, od razu się melduję!

niedziela, 13 maja 2018

I już prawie po wszystkim...

Hejka kochani!
Naprawdę wypowiem się krótko i zwięźle na ten temat, ponieważ wiem, że nie każdego z was to dotyczy, ale po prostu nie mogę tego pozostawić bezgłośnie. Jak pewnie mogliście przeczytać na różnych portalach społecznościowych, bo obecnie tylko o tym ciągle wszędzie się trąbi, CKE całym sercem i całą duszą w tym roku nas, maturzystów, rozpieściło. Na początku było mi najnormalniej w świecie cholernie przykro, gdyż włożyłam sporo pracy w swoje przygotowanie. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że odmawiałam większości wyjść ze znajomymi, by poświęcić więcej czasu na naukę. Serio, moje uczestnictwo imprezowe w ostatniej klasie maturalnej da się policzyć na palcach u jednej dłoni. Jak pewnie się domyślacie, nie obyło się bez załamania, potoku łez i krzyku, aczkolwiek w obecnym momencie odczuwam już w większości złość, lekką irytację i nutkę zażenowania, ponieważ nie do końca rozumiem, co twórcy egzaminów chcieli osiągnąć tym występkiem. Wiecie kochani, to jest naprawdę bolesny cios, kiedy ktoś serio poświęca siebie, swój czas i poprzez jeden egzamin traci szansę na swoje plany i marzenia, bo żadną uczelnie nie obchodzi nic więcej, jak wynik maturalny. Tutaj też chcę zaznaczyć, żeby osoby niezdające, a głośno noszące się prawdą, że egzamin był banalny przypomniały sobie lub wyobraziły, jaki to jest ogromny stres i nerwy podczas pisania i dopiero potem się wypowiadały, choć i tak pewnie tego nie zrozumieją.