niedziela, 13 sierpnia 2017

Back to school 1: paniczny stres

Hejka czytelnicy!♥
W ostatnim czasie tyle się u mnie dzieje, że powoli już nie nadążam. Aczkolwiek cieszy mnie to niezmiernie, bo przynajmniej nie ma mowy o żadnej nudzie czy monotonii. Mój psiaczek w sobotę opuścił klinikę i zdecydowanie widać ogromną poprawę. Meska zaczęła chodzić, a nawet zbiegła dzisiaj po schodach, co było dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, po tym, co działo się zaledwie tydzień temu.
Nie wyobrażacie sobie mojego szczęścia, gdy ta istotka ponownie powraca do zdrowia. Po tym, co widziałam, jak się męczyła-byłam przekonana o najgorszym, ale dała radę dzielna psina. Co prawda czeka nas jeszcze długa droga do tego, aby była w pełni sił, ale razem damy radę i dołożę wszelkich starań, aby po tym miesiącu mogła znów pójść na długi spacer.
Post jednak nie o tym!

czwartek, 10 sierpnia 2017

Orzeźwiająca lemoniada

Hejka!☼
Z moim psiakiem już nieco lepiej. Przed chwilą wróciła z kliniki, więc mogę spokojnie dla was coś napisać.
Dzisiejszy post będzie uzupełnieniem niedzielnego, ponieważ będzie on dotyczył wykorzystania uroczych słoiczków.
Nie wiem, jak wam, ale mnie letni czas kojarzy się między innymi z pyszną, orzeźwiającą lemoniadą. Do niedawna nabywałam ten napój ze sklepowych półek, jednak w ostatnim czasie postanowiłam całkowicie zminimalizować chemikalia z swojej diety i ograniczyłam spożycie gotowych soków czy innych kolorowych trunków. W związku z tym pomknęłam do marketu i zakupiłam kilka produktów, które pozwoliły mi stworzyć własny, domowy i przede wszystkim zdrowszy płyn, którym chcę się dzisiaj z wami podzielić.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Ulubieńcy lipca

Hejka!☼
Wyjątkowo post dopiero na zakończenie tygodnia, dlatego że nie miałam totalnie głowy do pisania, ponieważ obecnie mój psiak bardzo choruje, a ze względu na to, że jestem z nim niezwykle silnie związana, nie potrafiłam skupić się na niczym innym.
Pierwszy miesiąc wakacyjnej wolności dobiegł końca, co jest niezwykle przykrym faktem zapewne dla większości. Ależ to zleciało, prawda? Wręcz mogę powiedzieć, że naprawdę błyskawicznie! W głębi serca mam ochotę powoli rozpaczać, ale stwierdziłam, że to fatalny pomysł wprawiać was i siebie w smutek (wystarczy, że robią to sklepowe półki i reklamy telewizyjne) i aby jakoś pozytywnie zakończyć  i zamknąć lipiec, postanowiłam pokazać wam moich ulubieńców-produkty, które zawzięcie używałam, ponieważ ułatwiały lub ulepszały dni siódmego miesiąca roku.